wtorek, 16 maja 2017

ROZDZIAŁ IX

Nadszedł czerwiec. Długo oczekiwany przeze mnie czerwiec. Ooo nie. Żartuję. Nie chciałam, by nadchodził. To oznaczało jedno. SESJA. Najmniej lubiany okres przez studentów. A co dopiero mieli powiedzieć ci, którzy pracowali? Na szczęście moi szefowie zawsze się starali mi pomóc i ok. 2 tygodnie przed egzaminami nawet puszczali mnie wcześniej do domu, bym mogła się uczyć. Chcieli, bym jak najszybciej skończyła studia. Ja również tego chciałam, w końcu to jest jeden z warunków do tego, abym dostała podwyżkę. Więc miałam dodatkową motywację. Jednak i tak nie szło mi zbyt dobrze. Wszystko przez Daniela. z którym spędzałam dosyć sporo czasu. Wszystko oczywiście w dużej konspiracji. Nikt nie mógł się dowiedzieć o naszym romansie. I nie wiem jakim cudem nam się to udawało. Przecież on mieszkał z moim bratem, który znał mnie na wylot. Phillip często mnie pytał, czy nikt się koło mnie nie kręci. Bardzo mnie bolało okłamywanie go, ale cóż. Jeżeli chciałam być z Tande, to nie miałam innego wyjścia. Na szczęście udawało mi się odwracać kota ogonem i zasłaniać sesją. Leżałam sobie wraz z książkami i próbowałam ogarnąć materiał. Obok mnie leżał Daniel, który próbował mi w tym pomóc. Tylko, że on inaczej rozumiał sformułowanie "ogarnąć materiał". Według niego, oznaczało to złożenie pięknie w kupkę notatek, odłożenie ich na biurku, a następnie zajęcie się nim osobiście. Nie rozumiał, że to ważne. A mój rozum nie umiał wygrać z sercem. To będzie masakra, w końcu jutro już był pierwszy egzamin. Tande uważał, że powinnam się wyluzować dzień przed, na co... po prostu go wyrzuciłam. Wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł, nie czułam się na siłach aby już odpuścić naukę. Miałam wrażenie, że skoczek nieco się obraził, ale w końcu poszedł. Nauka zajęła mi całą noc. Zdecydowanie wolałam tę porę. Zawsze w czasie sesji zmieniałam tryb życia, czego wiele osób nie rozumiało. Ale cóż, wtedy szło mi po prostu lepiej. Zasnęłam o godzinie.. 7 rano. A na 11 musiałam już być na uczelni. Po takim wieczornym maratonie i tak udawało mi się wstać wypoczęta. Ubrałam się elegancko i wyszłam. Zaraz po powrocie położyłam się spać. W końcu to był dopiero początek. Łącznie miałam 5 egzaminów. I to co 2-3 dni. Istne szaleństwo. Kiedy sesja się zakończyła, byłam wykończona. Spałam dosłownie minimum 12 godzin. Kilka dni później okazało się, że zdałam całą sesję. Dzięki temu mogłam się zająć nauką do obrony pracy. W końcu w tym roku robiłam licencjat! Koniec... ale zanim się za to wzięłam, postanowiłam zrobić małą imprezkę. Nie mogłam cały czas kuć! Zaprosiłam kilka osób ze studiów, Elle, Rosannę, Celinę, Daniela, Phillipa, Johanna, Fannisa, Gangnesa, Stjernena i Hauera. Byłam tak wredna, że... nie zaprosiłam Melanii. Nie mogłam znieść jej widoku, więc nie chciałam sobie psuć imprezki, którą organizowałam na własne rozluźnienie. Tande mówił mi, że nie chciała go przez to puścić. Ale przeciwstawił się jej. Jak zawsze, alkohol miał być we własnym zakresie. Nigdy nie wiadomo, kto i co pije. A to zawsze dużo kosztuje, jeszcze nie trafi się w gusta i potem zostaje. Przyjaciółki wpadły trochę wcześniej, aby pomóc mi przygotować jakieś jedzenie. My postanowiłyśmy pić jakieś kolorowe drinki. Kupiłyśmy wódkę, soki i syropy, dzięki czemu będą dwukolorowe. Nie chciałyśmy się jakoś stroić, więc nawet nie zakładałyśmy sukienek. Zwykłe jeansy, koszulka na ramiączkach. Po 18 zaczęli się schodzić goście. Jako pierwszy przyszedł Phillip z Danielem. Jak ja mam w szczególności teraz udawać, że nic do niego nie czuję? Podobno człowieka zakochanego można już poznać po oczach... A tego nie da się ukryć, nie mamy wpływu na to, że się rozpływają. No nic, muszę po prostu unikać go wzrokiem. Po jakimś czasie przybyła reszta gości. Chłopacy ogarnęli muzykę, dzięki czemu można było się poruszać do jej rytmów. Starałam się rozmawiać niemal z każdym. W końcu przyszli do mnie. Czułam się świetnie, wreszcie mogłam wyluzować. W pewnym momencie zauważyłam, że skończył mi się drink. Dlatego też udałam się do kuchni, aby uzupełnić ubytek. Gdy go nalewałam, nagle poczułam czyjeś ręce na moich biodrach. Chwilę później przeszedł mnie dreszcz spowodowany przez pocałunek złożony na moim karku.
-Daniel, w każdej chwili ktoś nas może zobaczyć.-Powiedziałam po cichu.
-Ale teraz nikogo tutaj nie ma.-Nie zdejmował rąk.
-Nie możemy...-Odwróciłam się w jego stronę.
-Ale ja chciałem Ci tylko powiedzieć, że pięknie wyglądasz.-Pocałował mnie. W tej chwili zauważyłam, że do kuchni weszła Elle. Zmierzyłyśmy się nawzajem wzrokiem, po czym moja przyjaciółka stąd wyszła. Daniel jej kompletnie nie zauważył. Szybko go odepchnęłam i wróciłam do robienia napoju. Cholera, porobiło się. Gdy wróciłam do pokoju jak zwykle udawałam, że nic się nie dzieje. Uśmiechałam się, rozmawiałam. Kurczę, chyba zamiast na fotografię powinnam była składać na aktorstwo. A może pójść na jakiś casting? Od razu mnie przyjmą. Odkąd wróciłam, Elle nie spuszczała ze mnie wzroku. Widziałam to, ale nie zwracałam najmniejszej uwagi. Chłopacy byli coraz bardziej wstawieni. Zresztą, nie tylko oni. Padaliśmy ze śmiechu, gdy Daniel i Kenny wskoczyli mi na stół i udawali, że tańczą na rurze. Polecieli grubo. Nie mogliśmy się powstrzymać, by nie bić brawa.
-Chodź ze mną.-Elle szepnęła mi do ucha, po czym złapała mnie za rękę. Nieźle, szykowała się rozmowa. Weszłyśmy razem do kuchni, po czym przyjaciółka zamknęła za nami drzwi.
-Co tam?-Uśmiechnęłam się udając, że nie wiem o co chodzi.
-Możesz mi powiedzieć, co to miało znaczyć?-Patrzyła na mnie stanowczym wzrokiem.
-Ale co?
-Oh, nie kłam że nie wiesz, o co chodzi. Macie romans?-Gdy usłyszałam to pytanie, długo się w nią wpatrywałam.
-Tak.-Odpowiedziałam po pewnym czasie.
-Odbiło Ci? On ma narzeczoną i syna!
-Wiem o tym. Ale między nimi już od dawna się nie układa. On jej nie kocha!
-Bo on Ci tak powiedział?-Elle podeszła i położyła rękę na moim ramieniu.
-Tak. Ale też to widać. Ona go tylko wykorzystuje.
-Serio? To skoro jest tak, jak mówisz to dlaczego się jeszcze z nią nie rozstał?
-Bo chce to zrobić stopniowo. By nie cierpiał Thomas. Przecie to jeszcze dziecko.
-No właśnie. Victoria, on nigdy od niej nie odejdzie.
-Co Ty wygadujesz?!-Aż odrzuciłam jej rękę.-On mnie kocha!
-Jesteś zakochana, dlatego nie widzisz jak jest!
-On mnie też.-Wycedziłam przez zęby.-Chcesz naprawdę zniszczyć moje szczęście?
-Nie. Chcę jedynie, byś nie cierpiała. Póki nie jest za późno.
-Jest.-Powiedziałam mocno.-I nie waż się nikomu o tym mówić!
-Vicky!-Złapała mnie, gdy już chciałam wychodzić.-Wiesz, że życzę Ci dobrze.
Po tych słowach Elle mnie przytuliła. Pokiwałam jedynie twierdząco głową, po czym opuściłam kuchnię. W pokoju impreza trwała w najlepsze. Coraz więcej ludzi było pijanych. Śpiewaliśmy i tańczyliśmy do upadłego. Na noc zostały dziewczyny, mój brat i Daniel. Z samego rana obudził nas dzwonek do drzwi. Lekko skacowana udałam się, aby je otworzyć. Na progu stał właściciel mieszkania.
-Pan Johann!-Zawołałam zdziwiona,
-Witam, panno Sjoeen. Czy mogę na chwilę wejść?
-Yyyy, jasne. Jednak przepraszam, było u mnie wczoraj trochę gości...
-Nie szkodzi.-Przerwał mi, po czym wszedł do środka. Panował tutaj syf, ale on nie zwrócił na to uwagi. Reszta szybko uciekła do kuchni, w końcu byliśmy w piżamie.
-Panno Sjoeen, przychodzę tutaj w konkretnej sprawie. Za dwa dni kończy się umowa najmu. Niestety, ale nie mogę jej przedłużyć. Nagle okazało się, że potrzebuję tego mieszkania.
-Ale... jak to? I mówi mi to pan dwa dni przed? Kiedy ja znajdę coś w tak krótkim czasie, zwłaszcza że pracuję i ot tak nie wyniosę tych wszystkich rzeczy!-Mówiłam zrozpaczona.
-Przykro mi. Proszę za dwa dni zostawić puste mieszkanie.-Po tych słowach właściciel wyszedł, a ja usiadłam załamana na kanapie.

_____________________

Hej!
Najmocniej przepraszam za aż taką zwłokę, ale ostatnio na nic nie mam czasu. Niestety, ale nie mogę obiecać, że to się już nie powtórzy. Teraz szykuje mi się gorący okres...
Jednak obiecuję, że się postaram !

4 komentarze:

  1. Nie jestem za romansami, jestem totalna przeciwniczka romansow i dlatego mam nadzieje, ze Victoria, a w szczegolnosci Daniel pozalatwiaja szybko swoje sprawy i stworza prawdziwy zwiazek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholera dwa dni? Coś czuję że Daniel tak tego nie zostawi! Swoją drogą ta sytuacja faktycznie nie wygląda ciekawie. Thomas wiadomo jest jeszcze mały i potrzebuje obojga rodziców, ale może właśnie lepiej będzie jak teraz się rozstaną. Niż nigdy będzie dorastał i będzie mar dzieje podatny na zranienia.
    Maj/czerwiec to chyba najbardziej pracowite miesiące. Doskonale to rozumiem, jednak niecierpliwie czekam na kolejną część!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem!
    Rozdział bardzo fajny :)
    Kurczę, szkoda tylko, że to się trochę poplątało i niezbyt ciekawie wygląda...
    Czekam na więcej, powodzenia!
    Buziaki :**
    PS. Zapraszam również do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć! Serdecznie zapraszam cię na mojego bloga z nowym opowiadaniem! :) http://zbuntowanyaniolztuluzy.blogspot.com/p/prolog.html Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń